Przejdź do głównej treści

Metanoia

Nieproszona

Nieproszona

Przychodzi cicho, bez zaproszenia,
Na skraju nocy, na brzegu dnia.
Skrada się cieniem dawnego wspomnienia,
Nie chcę już jej, a jednak trwa.

Odpędzam słowem, odwracam oczy,
Ukrywam ją za ciszy mgłą.
Lecz ona wraca, ciągle uparcie,
Znów w moim sercu znajduje dom.

Niechciana, dawna, a jednak bliska,
Przywędrowała znowu jak cień.
Gdy ją wyrzucam, jak bumerang wraca,
By zabrać spokój, który już trwał.

Antonina Wieczorek